Kupowaliśmy mieszkanie w sierpniu. Zawczasu związały się z kilku agencjami. Zatrzymały się na Bułgarskiej Ulicy, gdyż znaleźliśmy na ich stronie internetowej kilka ciekawych propozycji. Szukaliśmy niedrogiego niewielkiego mieszkania niedaleko plaży, żeby można było przyjeżdżać latem z mężem i córką na wypoczynek, jak również na wynajem.
W ogóle, porozumieliśmy się, że nas spotkają w Bułgarii i pokażą warianty. Nas spotkali w porcie lotniczym Burgasa, rozmieścili w hotelu, kilku dni pokazywali mieszkanie, objaśniali wszystko jak dzieciom. Wybraliśmy niewielkie mieszkanie w kurorcie Słoneczny Brzeg od razu z mniej więcej przyzwoitymi meblami, zostawiliśmy zaliczkę, a przez miesiąc przyjechaliśmy na podpisanie dokumentów do notariusza.
Chłopacy przygotowali prawną stronę i razem z nimi przeszliśmy przez procedurę podpisania dokumentów u notariusza. Po kupnie, powozili nas po miejscowych sklepach i dokupowaliśmy to, czego w mieszkaniu brakowało z techniki, sztućców, pomogły podpisać umowę z miejscową partnerską kompanią na wynajem. Były, zwyczajnie, niektóre zahamowania podczas pokazów, lecz oni szybciej są związane z miejscową mentalnością bułgarskich sprzedawców - ciężcy ci panowie na podniesienie i punktualnością nie błyszczą.
Sergej.
(Tłumaczenie z rosyjskiego)



